niedziela, 9 grudnia 2012

Reszta opowiadania.

) Nie chcę nic mówić, ale byłyśmy najlepsze…  Jeeee…! Miałam rację.!! Pierwsze miejsce.!! Po turnieju wróciliśmy do domu. Harry zabrał mnie do swojego pokoju. Rzucił na łóżko namiętnie całując. Chwycił za koniec bluzki lekko ją podciągając. Palcami dotykał mojego brzucha. Czułam jest chłodne palce, aż przeszły mnie dreszcze. Usiadł na mnie okrakiem i zaczął … łaskotać.  Śmiałam się jak głupia. Poczochrał mnie po włosach.  Później udałam się do łazienki. To co zobaczyłam w lustrze o mało nie wywołało u mnie zawału. Zaczęłam bezskutecznie czesać moje włosy. O nie…! Szczotka mi się wplątała
-Harry-wydarłam się
-Co kocie.?- zapytał słodko
-Pomórz- powiedziałam błagalnym głosem. Zaczął wyplątywać ją
-Ałć, Harry to boli. Bądź delikatniejszy.!- darłam się
-Pierwszy raz wplątała się?- zapytał spokojnie
-Tak pierwszy raz- dalej krzyczałam
-Uspokój się, kończę- też powiedział głośniej
-Ałć, to boli- krzyknęłam, a on skończył- Dziękuję kochanie- pocałowałam go namiętnie. Wyszliśmy z pokoju, a przy drzwiach spotkaliśmy jego mamę.
-Jak mogłeś wykorzystać tak tą biedną dziewczynę?-zapytała Harrego. My patrzyliśmy na nią zdezorientowani
-Harry pomagał mi szczotkę z włosów wyplątać, po tym jak poczochrał mi je- spojrzałam w stronę loczka.
-Słyszałam coś innego- pytała dalej
-Pierwszy raz mi się szczotka we włosy wplątała, a krzyczałam, za co bardzo przepraszam, bo bolało to.
-Bardzo przepraszam.
Ale pojebana akcja. Haha. W salonie siedział na kanapie siedział jego kuzyn. Usiadłam na fotelu naprzeciw niego, a obok niego Harry
-Gratuję wygranej kochanie.
-Eee… dziękuję
-Jesteś w tym naprawdę dobra kotku.
-Możesz tak do mnie nie mówić?- spojrzałam na Harrego było widać ulgę w jego oczach, gdy to powiedziałam
-Nie podoba ci się to piękności moja.?
-Nie wiesz, nawet jak bardzo nie podoba
-A powiedz mi tak w tajemnicy masz ty chłopaka?
-Tak, mam chłopaka.
-Jak ma na imię.?
-Znasz go. Siedzi obok
-Nie mów mi, że mojego głupiego kuzyna Harrego
-On nie jest głupi. Aha i uważam tą głupią dyskusję za zamkniętą. I jeszcze jedno, nic ci do tego kocham Harrego i odwal się.- od razu udałam się do pokoju mojego chłopaka, który wszedł tam zaraz po mnie.
-Dziękuję za to co powiedziałaś przy nim
-Powiedziałam prawdę.- uśmiechnęłam się ciepło
-On zawsze odbierał mi dziewczyny. Ale uważaj, bo widzę jak na ciebie patrzy, a nie chcę cię stracić.
-Nie bój się, bo nie stracisz. Kocham Cię pamiętaj Styles
-Przyzwyczajaj się do tego nazwiska, bo kiedyś będziesz się tak nazywać. I też Cię kocham kotku.
-W twoich ustach to słowo o wiele lepiej brzmi kochanie.- pocałował mnie namiętnie w usta i zasnęłam szczęśliwa w jego objęciach.
Rozdział IV
 Obudziłam się o 6, po pięknym cudownym śnie, z panem Stylesem w roli głównej. Spojrzałam na jego twarz. Patrzył na mnie. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Jego ręce błądziły po moich plecach. Powoli zaczął mnie rozbierać, a ja jego…( doszło do tego). Po wszystkim jeszcze długo całowaliśmy się. Nie umieliśmy już zasnąć. Sobie się nie dziwię, bo byłam bardzo rozbudzona. Ubrałam na siebie piżamę i powędrowałam na dół, by napić się soku. Usłyszałam za sobą kroki. Miałam nadzieję, że to nie Nathan, Uff… był to mój kotek. Posadził mnie na blat, stanął między nogami i zaczął znowu całować. Już zapominając o zamiarach udaliśmy się do jego pokoju i znowu zabawa się powtórzyła. Chwila odpoczynku znowu. Było cudownie. Doszło do tego 5 razy. Później razem postanowiliśmy, że na razie koniec i udaliśmy się s powrotem do kuchni, w której byli już wszyscy domownicy. Zjedliśmy pyszne naleśniki  upieczone przez jego mamę. Po śniadaniu niestety  musieliśmy spakować się i wrócić do Londynu. W domu byłam o 17. Od razy rzuciłam się na łóżko. Byłam wykończona, lecz postanowiłam jeszcze nie iść spać. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kolację, później z  nią usiadłam przed telewizorem. Obejrzałam sobie „Byle do jutra”. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam przed telewizorem.
Rozdział V
Przez cały tydzień nie spotkałam się z Harry,  bo miał wywiady, sesje itp., ale pisaliśmy na okrągło SMS-y. Dzisiaj od rana wymiotuję. Nie chcę nawet myśleć, że może to mieć związek z wizytą u jego mamy wtedy. Dla pewności z samego rana jakoś doczłapałam się do apteki i kupiłam 5 testów ciążowych. W domu, od razu zrobiłam wszystkie na raz. O nie…. Wynik pozytywny. Co ja terasz zrobię? Postanowiłam pójść do Harrego od zaraz. Na podjeździe obok domu było czyjeś auto. Nie przejęłam się tym zbytnio. Gdy weszłam nikogo nie było. Harry wspominał, że pojechali do sowich rodzin. Prosto powędrowałam do jego pokoju. Nie był on sam, tylko z kobietą.! Znałam ją dobrze, była to prezenterka Caroline Flack. Od razu się rozpłakałam. Szybko pobiegłam do domu. Usiadłam na kanapie chowając twarz w dłoniach. Przypomniało mi się, że mam numer jego mamy. Od razu zadzwoniłam. Od razu się zgodziła, bym na trochę przyjechała. Oczywiście droga strasznie się dłużyła. Gdy otworzyła mi drzwi rzuciłam się jej na szyję i rozpłakałam jak małe dziecko.
-Co cię tu sprowadza?-zapytała
-Chcę  trochę po być z kimś z tej samej płci.
-A twoja mama?
-Nie mam, nie żyje.
-A ojciec?
-Nie chciał mnie i wysłał do Londynu. Dziwne nie? Mam dopiero 16 lat.- przytuliła mnie mocno- Jestem w ciąży- powiedziałam cicho
-Z moim synem?
-Tak, a  najlepsze, że jak dziś do niego szłam to w domu nie był sam, tylko z Caroline Flack.
-Biedactwo. Już ja mu wygarnę.
-Nie musi pani, ale jakby się pytał to może pani powiedzieć. Co mam zrobić- zapytałam we łzach
-Ja ci tego nie powiem, słuchaj swojego serca. Może wyjedź na tydzień, lub dwa, przemyśl sobie wszystko.
-Dziękuję, to wspaniały pomysł.- wypiłyśmy herbatę i potem pojechałam do domu się spakować. Postanowiłam wyjechać na jakiś czas do U.S.A. Z bagażem uwinęłam się szybko. Będąc na lotnisku, napisałam do Harrego, że to koniec. Jedyną odpowiedzią jaka dostałam to :”Przepraszam”. A  niech on je sobie nie powiem gdzie wsadzi. Lot do Stanów był męczący. Trwał strasznie długo. Opłaciło się, było tam słonecznie i ciepło. W hotelu zostawiłam walizki i od razu przebrałam się w bikini i pobiegłam na plaże, która była zaraz obok budynku. Podczas opalanie podszedł… Justin Bieber.!
-Mogę się dosiąść.?-zapytał
-Jasne.- odpowiedziałam z uśmiechem
-Jak masz na imię.?
-Aga.
-Miło mi poznać. Justin-powiedział podając mi dłoń
Spędziłam z nim calutki dzień. Tak dobrze nam się rozmawiało. Nawet o Harrym zapomniałam.  Zaprosił mnie na drinka. Szybko ubrałam spodenki i bokserkę. Oczywiści, bo jestem w ciąży nie powinnam pić alkoholu i wzięłam sok.
-Mówisz, że jesteś tu na tydzień tak.?
-Tak
-To może w tym czasie zaszalejemy na całego.?
-Zgadzam się- powiedziałam po chwili namysłu. –A później nie wspomnimy o sobie.?
-O to mi chodzi- puścił mi oczko.
-Okay.
Poszliśmy do jego pokoju. Okazało się, że ma pokój naprzeciw mojego.  Zaczęliśmy się nawzajem się rozbierać. Doszło znowu tego. Był zupełnym przeciwieństwem Harrego. Zielonooki był taki delikatny, a on spontaniczny. Robiliśmy to całą noc. Było cudownie.
Rozdział VI
Obudziłam się jego ramionach. Spał jeszcze. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Przez 10 min gapiłam się bezczynnie w sufit. Później Justin zaczął się wiercić. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się, przygryzając dolną wargę. Powtórzyliśmy naszą zabawę. Nawet nie raz.
Jeśli mam być szczera to przez cały tydzień prawie nie wychodziliśmy z łóżka. Niestety przyszedł na mnie czas i wróciłam s powrotem do szarego Londynu. W domu było tak spokojnie. Właśnie w takich momentach brakowało mi kogoś bliskiego. Będąc w Stanach niczego nie wymyśliła. Szit.! Muszę się z nim spotkać i obgadać to wszystko. Kurde muszę zadzwonić do mamy Stylesa, żeby nic mu nie mówiła. Ufff… po rozmowie mogłam odetchnąć, bo nic mu nie mówiła. Teraz Harry. :”jesteś w domu?”-„nie w trasie jesteśmy”-„mogę zapytać kiedy będziecie tu w Londynie?”-„Za 7 miesięcy”-„Ile? Okey” Nie dostałam już odpowiedzi. I co ja zrobię?
Dni mijały raz szybko, raz wolno, ale wszystkie ponuro i szaro. Z tygodnia na tydzień brzuch był coraz większy, a  istotka w nim też. Dziś jest połowa 30 tygodnia. Od rana czuję strasznie źle. Usiadłam przed 50. calową plazmą i oglądałam jakiś durnowaty serial.  Nagle poczułam skurcze w dolnej części brzucha. Wiedziałam, że to już. Szybko zadzwoniłam na pogotowie. Przyjechali po 5 min, ale dla mnie to i tak była męczarnia…
Dziecko urodziło się 1 lutego. To musi być jakiś znak. Harry też ma urodziny 1 lutego. Pomimo tego, że wyszło na świat było zdrowe i dobrze rozwinięte. Była to dziewczynka. Nazwałam ją Darcy.  Zawsze tak chciał Harry. Byłam taka szczęśliwa. Od razu zadzwoniłam do Anne. Ta obiecała, że będzie mu mnie niedługo. Tym czasem pielęgniarka przyniosła mojego maluszka i mogłam ją wreszcie dotknąć. Miła takie piękne błękitne oczy po mnie. Włoski były brązowe. Nie mogłam się na nią napatrzeć. Ciągle szczypałam swoją rękę, czy to czasem nie sen. Do Sali weszła mama Stylesa. Widząc małą Darcy serdecznie się uśmiechnęła.
-Urodziła się jak Harry 1 lutego
-Tak coś w tym jest…
-Odzywał się do ciebie.?
-Nie – po moim policzku spłynęła pojedyncza łza.- Gdyby tylko pokazał, że choć troszkę mu zależy wybaczyłam bym mu. Z resztą zrobiłam to już dawno. Anne, nie chce, by ona miała takie dzieciństwo ja.
-Nie martw się on was nie zostawi. Jak ma na imię?
-Darcy
-Harry kocha to imię- naszą rozmowę przerwał telefon Anne. Nie słuchałam jej rozmowy. Nic nie powiedziała tylko wyszła na korytarz. Ja cały czas nie umiałam nacieszyć się tą piękną istotką. Była taka słodka. Już teraz była podobna do Harrego. Jak mówiłam po mnie miała tylko oczy. : Nie martw się mała wszystko będzie dobrze. Myślę, że tatuś nas nie zostawi, a jeśli tak, to damy sobie radę. Pokarzemy, że kobiety są silne. – mówiłam do małej. Nagle do Sali weszła Anne z … Harrym.?!
-Co ty tu robisz.?-zapytałam
-O  to samo chciałem zapytać ciebie i co to za dziecko
-Wczoraj urodziłam. Poznaj Darcy.
-Po co mam ją poznać?
-Bo jesteś jej ojcem- powiedziałam cichutko
-Nie my robiliśmy to niecałe 8 miesięcy temu
-Ona się rodziła w 7 miesiącu
-To chore- krzyknął
-Acha wszystkiego najlepszego Harry.
-Nie zmieniaj tematu.
-On też się 1 lutego urodziła.
-Ona nie może być moja
-Jest Harry uwierz.
-Nie uwierzę, dopóki nie będę mieć na papierze wyników badań
-Dobra, możemy je zrobić, ale nigdy bym cię nie zdradziła-  wyszedł bez słowa, a ja się rozpłakałam. Co teraz? Widocznie nie zależy mu na mnie, znaczy nas. Trudno, sama też dam sobie radę. Anne też się pożegnała i wyszła. Do mnie przyszedł lekarz i oznajmił, że jutro pomimo, że mała urodziła się w 7 miesiącu może iść do domu, bo jest zdrowa.
Następnego dnia jak lekarz obiecał pojechałyśmy do domu. Stało się coś BARDZO dziwnego. Ojciec do mnie zadzwonił:-Tak?-Hej mała. Przepraszam za to. Przyjedziesz do nas na weekendu, lub tydzień?-Wybaczam ci tato. Tak chętnie. Przedstawię ci kogoś.-Dobrze kochanie.- rozmowa się zakończyła, a ja spakowałam siebie i małą i pojechałam na lotnisko. Jest najbliższy samolot do Polski jest za pół godziny. Kupiłam bilet. Był mały problem z Darcy, ale pokazałam papiery, ze szpitala i niechętnie wydała bilet. Powoli poszłyśmy na odprawę, która poszła bardzo szybko. Siedziałyśmy w samolocie do mojego ojczystego kraju. Przez cały lot Darcy spała, a ja tępo gapiłam się w okno, podziwiając chmury. Z lotniska miałyśmy 15 min drogi taksówką. Zapukałam i otworzyła mi jego żona. Przywitała mnie
-Hej mała. Co to za dziecko.?- zapytała bardzo zdziwiona
-Dzień Dobry. Moja córeczka.
-Wejdź.-poszłam do salonu. Siedział tam tata. Był jeszcze bardziej zdziwiony, niż Emilia
-Co to za dziecko?-to pytanie padło już 3 raz od wczoraj
-Moja córeczka Darcy. To ją miałeś poznać.
-Ty masz dziecko? Myślałem, że chcesz mi przedstawić jakiegoś chłopka. Ile ma?
-Akurat dziś ją do domu przywiozłam.
-Ale ona słodka. Oczka ma po tobie
-Wiem. Po Harrym ma wszystko inne.
-Jej ojciec?
-Tak
-Gdzie on?
-Aktualnie nie jest między nami najlepiej.
-Biedactwo. Cieszę się, że wydoroślałaś. Ja ona słodka.
-Wiem.
Tydzień minął mi bardzo szybko i musiałam wracać do Londynu. Wszystko co dobra kiedyś się kończy. W Londynie byłam o 17. Od razu kąpałam Darcy i sama poszłam się myć, jak mała zasnęła. O 21 ja też zasnęłam.
                                                                           6 lat później*
Mała Darcy ma już 6 lat. To nie wiarygodne, jak ona do Harrego jest podobna. Jak się urodziła oczy miała błękitne jak ja, a teraz to cały Harry dosłownie. Ma duże ciemnozielone oczka, długie kręcone brązowe włosy i to spojrzenie. Haha. Jest on moim oczkiem w głowie. Ja też jestem inna. Przefarbowałam włosy i jestem blondynką, wyższa też jestem. Już wile razy pokazywałam Darcy zdjęcia Harrego.
Razem z Dar poszłyśmy do sklepu. Ja zwykle ona poleciała do zabawek, a ja zajmowałam się zakupami.
                                                                               Harry
Nagle zauważyłem, że podchodzi do mnie jakaś mała dziewczyna. Jaka ona była do mnie podobna. Dziwne? Bardzo? Ale czemu do mnie.? Wyglądała jak ja.! Dosłownie.
-Harry?- zapytała słodziutkim głosikiem
-Tak, a co się stało?- uklęknąłem na jedno kolano, by być na jej wysokości.
-Tato- przytuliła mnie. Wtedy wszystkie fakty poukładały mi się w głowie.
-Nie pomyliłaś mnie z kimś dziecko
-Nie mamusia nie raz mi pokazywała mi twoje zdjęcia i dużo opowiadała.
-Nie.
-Tak, nie wiesz jak tęskniłam tato.
-Jak masz na imię?
-Darcy- nagle zobaczyłem ją. Podeszłam do nas i odciągnęła małą ode mnie- Mamo popatrz znalazłam tatę
-Tak, ale chodź już.
-Nie zostaję z tatą, nigdy go nie widziałam
-Niech tak zostanie.
-Zostań- odezwałem się
-Po co? Nie chcę ci zatruwać życia. I tak ci na nas nie zależy, nigdy nie zależało. Nie zostawił byś nas. Wiedziałeś, że zawsze tylko ciebie kochałam.
-Też cię kocham
-Powiedziałam KOCHAŁAM
-Moje uczucie do ciebie nadal jest w sercu- powiedziałem
-Nie wierzę ci, nie zostawiłbyś nas. Wiedziałeś, że Darcy jest twoim dzieckiem i co? … wolałeś uciec, by być wolnym. Nie wiesz jak to bolało.- pociągnęła dziewczynkę i wyszła. Miała rację wolałem uciec przed problemami. Czemu wtedy musiałem wszystko spieprzyć.?
                                                                Już Aga*
-Mamo, czemu to zrobiłaś.?-zapytała mnie Darcy
-Nie zrozumiesz tego kochanie.
-Mamo wróć do taty, chcę, żebyś była szczęśliwa.
-Jestem, bo mam ciebie słoneczko
                                                 Następny dzień*
Byłam z Darcy na placu zabaw. Podziwiałam piękny śpiew ptaków.
                                                             Darcy
Bawiłam się w piaskownicy. Podszedł do mnie znany mi pan.
-Cześć- powiedział do mnie uśmiechając się
-Cześć
-Fajne babki
-Dziękuję
-Jak tam u ciebie mała?
-A dobrze. Przekonaj mamy ona cię kocha. Wczoraj płakała i patrzyła na zdjęci gdzie byliście razem. Mówiła do niego, że cię kocha. Naprawdę. Nie powiesz mamie, jak ci powiem, że ją podsłuchiwałam?
-Nie, nie powiem Darcy. Jaka ty do mnie podobna jesteś
-Wiem mamusia zawsze mi powtarzała, że jestem z wyglądu cały tatuś.
                                                                     Harry
-Mam pomysł. Przekonamy twoją mamusię i pójdziesz do mnie do domu, pobawisz się z moimi kolegami co.?
-Takkk- zaczęła krzyczeć. Podeszłem do Agi
-Mogę ją zabrać na chwilę?
-Tak, ale idę z wami chcę ją mieć na oku
-Jasne-od razu się zgodziłem. Weszliśmy do salonu, a tm chłopaki oglądali jakiś durnowaty film
-Hej chłopaki. Mamy gości
-Cześć- przywitała się mała Darcy. Odpowiedzieli jej tym samym
-Kto to?-jako pierwszy pytanie zadał Zayn
-Eeee… pamiętacie Age?
-Tak pamiętamy, była to pierwsza dziewczyna, którą od razu nie… dopowiedz sobie, bo tu dziecko jest
-To okay
-My się pytali co to za dziecko- odezwał się Niall
-Moja córka Darcy
-Że co?-zakrztusił się Niall
-Moja córka Darcy.
-Ale jak, co, gdzie?-zadawał masę pytań Liam
-Na biologii cię nie uczyli?-zaśmiałem się
-Uczyli, ale czemu teraz się dowiadujemy tego?
-Bo kiedyś wam nie powiedziałem, bo sam w to nie wierzyłem. Popatrzcie, jaka ona do mnie podobna
-Fakt, jak dwie krople wody-potwierdził Louis
-Chodź się pobawić z wujkiem Niallem- powiedział Niall to Darcy. Mała zaczęła skakać i pobiegła za głodomorem. Jaka ona urocza była
                                                                                Niall
-Chodź mała w chowanego się pobawimy
-Tak. Licz ja się chowam, ale nie podglądaj, bo cię zbiję
-Haha dobrze-śmiałem się jak głupi. Słodko brzmiało to w jej ustach. – Raz, dwa, trzy, cztery, pięć …
                                                                                  Harry
Wziąłem agę do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku i chwyciłem jej dłoń. Spojrzałem głęboko w oczy. Zobaczyłem ten żal do mnie. Musiałem to naprawić. Pocałowałem ją, co najlepsze, ona odwzajemniła go. Byłem taki szczęśliwy.
-Wybaczysz?-szepnąłem jej na ucho, gdy się od siebie odkleiliśmy
-Zrobiłem to już 6 i pół roku temu głuptasie
-Nie wiesz jak się cieszę- w tej chili poczułem się taki męski. Miałem u boku wymarzoną kobietę i owoc naszej miłości. Co prawda, przeżyliśmy bardzo długi odpoczynek od siebie, ale teraz jestem pewien, że kocham ją na życie…
                                                                         Rok później* Perspektywa Agi
Z Harrym jesteśmy 2 miesiące po ślubie. Niestety nie jest tak kolorowo. Ciągle się kłócimy, to znaczy on co chwilę wybucha o byle co. Stałam po drzwiami i wysłuchiwałam się w słowa Harrego. Kolejny raz byłam raniona jego słowami. Wziął zdjęcie w rękę i chciał je stłuc. Dla mnie czas się wtedy zatrzymał. Przed oczami przeleciało mi wszystko. Gdy byłam mała moi rodzice też się tak cały czas kłócili. Tata nie miał dla mnie czasu, dla mamy też. Siedziała ona całymi dniami w sypialni płacząc całymi dniami. Ja się wszystkiemu przyglądałam. Pewnego dnia ojciec się wyprowadził. Zostałam z mamą, która z czasem była coraz chudsza, aż w końcu zmarła. Wtedy zostałam z tatą, który nie miał czasu. Bolało to bardzo. Nie chciałam, by Darcy przeżywała coś podobnego.
Czas znowu ruszył. Z jego dłoni wzięłam zdjęcie i przytuliłam go. Pogodziliśmy my się. W futrynie stała zapłakana Darcy razem uśmiechnęliśmy się do niej i od tego czasu jest wszystko w porządku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz