) Nie chcę
nic mówić, ale byłyśmy najlepsze…
Jeeee…! Miałam rację.!! Pierwsze miejsce.!! Po turnieju wróciliśmy do
domu. Harry zabrał mnie do swojego pokoju. Rzucił na łóżko namiętnie całując.
Chwycił za koniec bluzki lekko ją podciągając. Palcami dotykał mojego brzucha.
Czułam jest chłodne palce, aż przeszły mnie dreszcze. Usiadł na mnie okrakiem i
zaczął … łaskotać. Śmiałam się jak
głupia. Poczochrał mnie po włosach.
Później udałam się do łazienki. To co zobaczyłam w lustrze o mało nie
wywołało u mnie zawału. Zaczęłam bezskutecznie czesać moje włosy. O nie…!
Szczotka mi się wplątała
-Harry-wydarłam
się
-Co kocie.?-
zapytał słodko
-Pomórz-
powiedziałam błagalnym głosem. Zaczął wyplątywać ją
-Ałć, Harry
to boli. Bądź delikatniejszy.!- darłam się
-Pierwszy raz
wplątała się?- zapytał spokojnie
-Tak pierwszy
raz- dalej krzyczałam
-Uspokój się,
kończę- też powiedział głośniej
-Ałć, to
boli- krzyknęłam, a on skończył- Dziękuję kochanie- pocałowałam go namiętnie.
Wyszliśmy z pokoju, a przy drzwiach spotkaliśmy jego mamę.
-Jak mogłeś
wykorzystać tak tą biedną dziewczynę?-zapytała Harrego. My patrzyliśmy na nią
zdezorientowani
-Harry
pomagał mi szczotkę z włosów wyplątać, po tym jak poczochrał mi je- spojrzałam
w stronę loczka.
-Słyszałam
coś innego- pytała dalej
-Pierwszy raz
mi się szczotka we włosy wplątała, a krzyczałam, za co bardzo przepraszam, bo
bolało to.
-Bardzo
przepraszam.
Ale pojebana
akcja. Haha. W salonie siedział na kanapie siedział jego kuzyn. Usiadłam na
fotelu naprzeciw niego, a obok niego Harry
-Gratuję
wygranej kochanie.
-Eee…
dziękuję
-Jesteś w tym
naprawdę dobra kotku.
-Możesz tak
do mnie nie mówić?- spojrzałam na Harrego było widać ulgę w jego oczach, gdy to
powiedziałam
-Nie podoba
ci się to piękności moja.?
-Nie wiesz,
nawet jak bardzo nie podoba
-A powiedz mi
tak w tajemnicy masz ty chłopaka?
-Tak, mam
chłopaka.
-Jak ma na
imię.?
-Znasz go.
Siedzi obok
-Nie mów mi,
że mojego głupiego kuzyna Harrego
-On nie jest
głupi. Aha i uważam tą głupią dyskusję za zamkniętą. I jeszcze jedno, nic ci do
tego kocham Harrego i odwal się.- od razu udałam się do pokoju mojego chłopaka,
który wszedł tam zaraz po mnie.
-Dziękuję za
to co powiedziałaś przy nim
-Powiedziałam
prawdę.- uśmiechnęłam się ciepło
-On zawsze
odbierał mi dziewczyny. Ale uważaj, bo widzę jak na ciebie patrzy, a nie chcę cię
stracić.
-Nie bój się,
bo nie stracisz. Kocham Cię pamiętaj Styles
-Przyzwyczajaj
się do tego nazwiska, bo kiedyś będziesz się tak nazywać. I też Cię kocham
kotku.
-W twoich
ustach to słowo o wiele lepiej brzmi kochanie.- pocałował mnie namiętnie w usta
i zasnęłam szczęśliwa w jego objęciach.
Rozdział IV
Obudziłam się o 6, po pięknym cudownym śnie, z
panem Stylesem w roli głównej. Spojrzałam na jego twarz. Patrzył na mnie.
Zaczęliśmy się namiętnie całować. Jego ręce błądziły po moich plecach. Powoli
zaczął mnie rozbierać, a ja jego…( doszło do tego). Po wszystkim jeszcze długo
całowaliśmy się. Nie umieliśmy już zasnąć. Sobie się nie dziwię, bo byłam
bardzo rozbudzona. Ubrałam na siebie piżamę i powędrowałam na dół, by napić się
soku. Usłyszałam za sobą kroki. Miałam nadzieję, że to nie Nathan, Uff… był to
mój kotek. Posadził mnie na blat, stanął między nogami i zaczął znowu całować.
Już zapominając o zamiarach udaliśmy się do jego pokoju i znowu zabawa się
powtórzyła. Chwila odpoczynku znowu. Było cudownie. Doszło do tego 5 razy.
Później razem postanowiliśmy, że na razie koniec i udaliśmy się s powrotem do
kuchni, w której byli już wszyscy domownicy. Zjedliśmy pyszne naleśniki upieczone przez jego mamę. Po śniadaniu
niestety musieliśmy spakować się i wrócić
do Londynu. W domu byłam o 17. Od razy rzuciłam się na łóżko. Byłam wykończona,
lecz postanowiłam jeszcze nie iść spać. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie
kolację, później z nią usiadłam przed
telewizorem. Obejrzałam sobie „Byle do jutra”. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam
przed telewizorem.
Rozdział V
Przez cały
tydzień nie spotkałam się z Harry, bo
miał wywiady, sesje itp., ale pisaliśmy na okrągło SMS-y. Dzisiaj od rana
wymiotuję. Nie chcę nawet myśleć, że może to mieć związek z wizytą u jego mamy
wtedy. Dla pewności z samego rana jakoś doczłapałam się do apteki i kupiłam 5
testów ciążowych. W domu, od razu zrobiłam wszystkie na raz. O nie…. Wynik
pozytywny. Co ja terasz zrobię? Postanowiłam pójść do Harrego od zaraz. Na
podjeździe obok domu było czyjeś auto. Nie przejęłam się tym zbytnio. Gdy
weszłam nikogo nie było. Harry wspominał, że pojechali do sowich rodzin. Prosto
powędrowałam do jego pokoju. Nie był on sam, tylko z kobietą.! Znałam ją
dobrze, była to prezenterka Caroline Flack. Od razu się rozpłakałam. Szybko
pobiegłam do domu. Usiadłam na kanapie chowając twarz w dłoniach. Przypomniało
mi się, że mam numer jego mamy. Od razu zadzwoniłam. Od razu się zgodziła, bym
na trochę przyjechała. Oczywiście droga strasznie się dłużyła. Gdy otworzyła mi
drzwi rzuciłam się jej na szyję i rozpłakałam jak małe dziecko.
-Co cię tu
sprowadza?-zapytała
-Chcę trochę po być z kimś z tej samej płci.
-A twoja
mama?
-Nie mam, nie
żyje.
-A ojciec?
-Nie chciał
mnie i wysłał do Londynu. Dziwne nie? Mam dopiero 16 lat.- przytuliła mnie
mocno- Jestem w ciąży- powiedziałam cicho
-Z moim
synem?
-Tak, a najlepsze, że jak dziś do niego szłam to w
domu nie był sam, tylko z Caroline Flack.
-Biedactwo.
Już ja mu wygarnę.
-Nie musi
pani, ale jakby się pytał to może pani powiedzieć. Co mam zrobić- zapytałam we
łzach
-Ja ci tego
nie powiem, słuchaj swojego serca. Może wyjedź na tydzień, lub dwa, przemyśl
sobie wszystko.
-Dziękuję, to
wspaniały pomysł.- wypiłyśmy herbatę i potem pojechałam do domu się spakować.
Postanowiłam wyjechać na jakiś czas do U.S.A. Z bagażem uwinęłam się szybko.
Będąc na lotnisku, napisałam do Harrego, że to koniec. Jedyną odpowiedzią jaka
dostałam to :”Przepraszam”. A niech on
je sobie nie powiem gdzie wsadzi. Lot do Stanów był męczący. Trwał strasznie
długo. Opłaciło się, było tam słonecznie i ciepło. W hotelu zostawiłam walizki
i od razu przebrałam się w bikini i pobiegłam na plaże, która była zaraz obok
budynku. Podczas opalanie podszedł… Justin Bieber.!
-Mogę się
dosiąść.?-zapytał
-Jasne.-
odpowiedziałam z uśmiechem
-Jak masz na
imię.?
-Aga.
-Miło mi
poznać. Justin-powiedział podając mi dłoń
Spędziłam z
nim calutki dzień. Tak dobrze nam się rozmawiało. Nawet o Harrym
zapomniałam. Zaprosił mnie na drinka.
Szybko ubrałam spodenki i bokserkę. Oczywiści, bo jestem w ciąży nie powinnam
pić alkoholu i wzięłam sok.
-Mówisz, że
jesteś tu na tydzień tak.?
-Tak
-To może w
tym czasie zaszalejemy na całego.?
-Zgadzam się-
powiedziałam po chwili namysłu. –A później nie wspomnimy o sobie.?
-O to mi
chodzi- puścił mi oczko.
-Okay.
Poszliśmy do
jego pokoju. Okazało się, że ma pokój naprzeciw mojego. Zaczęliśmy się nawzajem się rozbierać. Doszło
znowu tego. Był zupełnym przeciwieństwem Harrego. Zielonooki był taki
delikatny, a on spontaniczny. Robiliśmy to całą noc. Było cudownie.
Rozdział VI
Obudziłam się
jego ramionach. Spał jeszcze. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Przez 10 min
gapiłam się bezczynnie w sufit. Później Justin zaczął się wiercić. Spojrzałam
na niego i uśmiechnęłam się, przygryzając dolną wargę. Powtórzyliśmy naszą
zabawę. Nawet nie raz.
Jeśli mam być
szczera to przez cały tydzień prawie nie wychodziliśmy z łóżka. Niestety
przyszedł na mnie czas i wróciłam s powrotem do szarego Londynu. W domu
było tak spokojnie. Właśnie w takich momentach brakowało mi kogoś bliskiego.
Będąc w Stanach niczego nie wymyśliła. Szit.! Muszę się z nim spotkać i obgadać
to wszystko. Kurde muszę zadzwonić do mamy Stylesa, żeby nic mu nie mówiła.
Ufff… po rozmowie mogłam odetchnąć, bo nic mu nie mówiła. Teraz Harry. :”jesteś
w domu?”-„nie w trasie jesteśmy”-„mogę zapytać kiedy będziecie tu w
Londynie?”-„Za 7 miesięcy”-„Ile? Okey” Nie dostałam już odpowiedzi. I co ja
zrobię?
Dni mijały raz
szybko, raz wolno, ale wszystkie ponuro i szaro. Z tygodnia na tydzień brzuch
był coraz większy, a istotka w nim też. Dziś
jest połowa 30 tygodnia. Od rana czuję strasznie źle. Usiadłam przed 50. calową
plazmą i oglądałam jakiś durnowaty serial.
Nagle poczułam skurcze w dolnej części brzucha. Wiedziałam, że to już.
Szybko zadzwoniłam na pogotowie. Przyjechali po 5 min, ale dla mnie to i tak
była męczarnia…
Dziecko
urodziło się 1 lutego. To musi być jakiś znak. Harry też ma urodziny 1 lutego.
Pomimo tego, że wyszło na świat było zdrowe i dobrze rozwinięte. Była to
dziewczynka. Nazwałam ją Darcy. Zawsze
tak chciał Harry. Byłam taka szczęśliwa. Od razu zadzwoniłam do Anne. Ta
obiecała, że będzie mu mnie niedługo. Tym czasem pielęgniarka przyniosła mojego
maluszka i mogłam ją wreszcie dotknąć. Miła takie piękne błękitne oczy po mnie.
Włoski były brązowe. Nie mogłam się na nią napatrzeć. Ciągle szczypałam swoją
rękę, czy to czasem nie sen. Do Sali weszła mama Stylesa. Widząc małą Darcy
serdecznie się uśmiechnęła.
-Urodziła się
jak Harry 1 lutego
-Tak coś w
tym jest…
-Odzywał się
do ciebie.?
-Nie – po
moim policzku spłynęła pojedyncza łza.- Gdyby tylko pokazał, że choć troszkę mu
zależy wybaczyłam bym mu. Z resztą zrobiłam to już dawno. Anne, nie chce, by ona
miała takie dzieciństwo ja.
-Nie martw
się on was nie zostawi. Jak ma na imię?
-Darcy
-Harry kocha
to imię- naszą rozmowę przerwał telefon Anne. Nie słuchałam jej rozmowy. Nic
nie powiedziała tylko wyszła na korytarz. Ja cały czas nie umiałam nacieszyć
się tą piękną istotką. Była taka słodka. Już teraz była podobna do Harrego. Jak
mówiłam po mnie miała tylko oczy. : Nie martw się mała wszystko będzie dobrze.
Myślę, że tatuś nas nie zostawi, a jeśli tak, to damy sobie radę. Pokarzemy, że
kobiety są silne. – mówiłam do małej. Nagle do Sali weszła Anne z … Harrym.?!
-Co ty tu
robisz.?-zapytałam
-O to samo chciałem zapytać ciebie i co to za
dziecko
-Wczoraj
urodziłam. Poznaj Darcy.
-Po co mam ją
poznać?
-Bo jesteś
jej ojcem- powiedziałam cichutko
-Nie my robiliśmy
to niecałe 8 miesięcy temu
-Ona się
rodziła w 7 miesiącu
-To chore-
krzyknął
-Acha
wszystkiego najlepszego Harry.
-Nie zmieniaj
tematu.
-On też się 1
lutego urodziła.
-Ona nie może
być moja
-Jest Harry
uwierz.
-Nie uwierzę,
dopóki nie będę mieć na papierze wyników badań
-Dobra,
możemy je zrobić, ale nigdy bym cię nie zdradziła- wyszedł bez słowa, a ja się rozpłakałam. Co
teraz? Widocznie nie zależy mu na mnie, znaczy nas. Trudno, sama też dam sobie
radę. Anne też się pożegnała i wyszła. Do mnie przyszedł lekarz i oznajmił, że
jutro pomimo, że mała urodziła się w 7 miesiącu może iść do domu, bo jest
zdrowa.
Następnego
dnia jak lekarz obiecał pojechałyśmy do domu. Stało się coś BARDZO dziwnego.
Ojciec do mnie zadzwonił:-Tak?-Hej mała. Przepraszam za to. Przyjedziesz do nas
na weekendu, lub tydzień?-Wybaczam ci tato. Tak chętnie. Przedstawię ci
kogoś.-Dobrze kochanie.- rozmowa się zakończyła, a ja spakowałam siebie i małą
i pojechałam na lotnisko. Jest najbliższy samolot do Polski jest za pół godziny.
Kupiłam bilet. Był mały problem z Darcy, ale pokazałam papiery, ze szpitala i
niechętnie wydała bilet. Powoli poszłyśmy na odprawę, która poszła bardzo
szybko. Siedziałyśmy w samolocie do mojego ojczystego kraju. Przez cały lot
Darcy spała, a ja tępo gapiłam się w okno, podziwiając chmury. Z lotniska
miałyśmy 15 min drogi taksówką. Zapukałam i otworzyła mi jego żona. Przywitała
mnie
-Hej mała. Co
to za dziecko.?- zapytała bardzo zdziwiona
-Dzień Dobry.
Moja córeczka.
-Wejdź.-poszłam
do salonu. Siedział tam tata. Był jeszcze bardziej zdziwiony, niż Emilia
-Co to za
dziecko?-to pytanie padło już 3 raz od wczoraj
-Moja
córeczka Darcy. To ją miałeś poznać.
-Ty masz
dziecko? Myślałem, że chcesz mi przedstawić jakiegoś chłopka. Ile ma?
-Akurat dziś
ją do domu przywiozłam.
-Ale ona
słodka. Oczka ma po tobie
-Wiem. Po
Harrym ma wszystko inne.
-Jej ojciec?
-Tak
-Gdzie on?
-Aktualnie
nie jest między nami najlepiej.
-Biedactwo.
Cieszę się, że wydoroślałaś. Ja ona słodka.
-Wiem.
Tydzień minął
mi bardzo szybko i musiałam wracać do Londynu. Wszystko co dobra kiedyś się
kończy. W Londynie byłam o 17. Od razu kąpałam Darcy i sama poszłam się myć,
jak mała zasnęła. O 21 ja też zasnęłam.
6 lat
później*
Mała Darcy ma
już 6 lat. To nie wiarygodne, jak ona do Harrego jest podobna. Jak się urodziła
oczy miała błękitne jak ja, a teraz to cały Harry dosłownie. Ma duże
ciemnozielone oczka, długie kręcone brązowe włosy i to spojrzenie. Haha. Jest
on moim oczkiem w głowie. Ja też jestem inna. Przefarbowałam włosy i jestem blondynką,
wyższa też jestem. Już wile razy pokazywałam Darcy zdjęcia Harrego.
Razem z Dar
poszłyśmy do sklepu. Ja zwykle ona poleciała do zabawek, a ja zajmowałam się
zakupami.
Harry
Nagle
zauważyłem, że podchodzi do mnie jakaś mała dziewczyna. Jaka ona była do mnie
podobna. Dziwne? Bardzo? Ale czemu do mnie.? Wyglądała jak ja.! Dosłownie.
-Harry?-
zapytała słodziutkim głosikiem
-Tak, a co
się stało?- uklęknąłem na jedno kolano, by być na jej wysokości.
-Tato-
przytuliła mnie. Wtedy wszystkie fakty poukładały mi się w głowie.
-Nie
pomyliłaś mnie z kimś dziecko
-Nie mamusia
nie raz mi pokazywała mi twoje zdjęcia i dużo opowiadała.
-Nie.
-Tak, nie
wiesz jak tęskniłam tato.
-Jak masz na
imię?
-Darcy- nagle
zobaczyłem ją. Podeszłam do nas i odciągnęła małą ode mnie- Mamo popatrz
znalazłam tatę
-Tak, ale
chodź już.
-Nie zostaję
z tatą, nigdy go nie widziałam
-Niech tak
zostanie.
-Zostań-
odezwałem się
-Po co? Nie
chcę ci zatruwać życia. I tak ci na nas nie zależy, nigdy nie zależało. Nie
zostawił byś nas. Wiedziałeś, że zawsze tylko ciebie kochałam.
-Też cię
kocham
-Powiedziałam
KOCHAŁAM
-Moje uczucie
do ciebie nadal jest w sercu- powiedziałem
-Nie wierzę
ci, nie zostawiłbyś nas. Wiedziałeś, że Darcy jest twoim dzieckiem i co? …
wolałeś uciec, by być wolnym. Nie wiesz jak to bolało.- pociągnęła dziewczynkę
i wyszła. Miała rację wolałem uciec przed problemami. Czemu wtedy musiałem
wszystko spieprzyć.?
Już Aga*
-Mamo, czemu
to zrobiłaś.?-zapytała mnie Darcy
-Nie
zrozumiesz tego kochanie.
-Mamo wróć do
taty, chcę, żebyś była szczęśliwa.
-Jestem, bo
mam ciebie słoneczko
Następny
dzień*
Byłam z Darcy
na placu zabaw. Podziwiałam piękny śpiew ptaków.
Darcy
Bawiłam się w
piaskownicy. Podszedł do mnie znany mi pan.
-Cześć-
powiedział do mnie uśmiechając się
-Cześć
-Fajne babki
-Dziękuję
-Jak tam u
ciebie mała?
-A dobrze.
Przekonaj mamy ona cię kocha. Wczoraj płakała i patrzyła na zdjęci gdzie
byliście razem. Mówiła do niego, że cię kocha. Naprawdę. Nie powiesz mamie, jak
ci powiem, że ją podsłuchiwałam?
-Nie, nie
powiem Darcy. Jaka ty do mnie podobna jesteś
-Wiem mamusia
zawsze mi powtarzała, że jestem z wyglądu cały tatuś.
Harry
-Mam pomysł.
Przekonamy twoją mamusię i pójdziesz do mnie do domu, pobawisz się z moimi
kolegami co.?
-Takkk-
zaczęła krzyczeć. Podeszłem do Agi
-Mogę ją
zabrać na chwilę?
-Tak, ale idę
z wami chcę ją mieć na oku
-Jasne-od
razu się zgodziłem. Weszliśmy do salonu, a tm chłopaki oglądali jakiś durnowaty
film
-Hej
chłopaki. Mamy gości
-Cześć-
przywitała się mała Darcy. Odpowiedzieli jej tym samym
-Kto to?-jako
pierwszy pytanie zadał Zayn
-Eeee…
pamiętacie Age?
-Tak
pamiętamy, była to pierwsza dziewczyna, którą od razu nie… dopowiedz sobie, bo
tu dziecko jest
-To okay
-My się
pytali co to za dziecko- odezwał się Niall
-Moja córka
Darcy
-Że
co?-zakrztusił się Niall
-Moja córka
Darcy.
-Ale jak, co,
gdzie?-zadawał masę pytań Liam
-Na biologii
cię nie uczyli?-zaśmiałem się
-Uczyli, ale
czemu teraz się dowiadujemy tego?
-Bo kiedyś
wam nie powiedziałem, bo sam w to nie wierzyłem. Popatrzcie, jaka ona do mnie
podobna
-Fakt, jak dwie krople wody-potwierdził Louis
-Chodź się pobawić z wujkiem Niallem- powiedział Niall to
Darcy. Mała zaczęła skakać i pobiegła za głodomorem. Jaka ona urocza była
Niall
-Chodź mała w chowanego się pobawimy
-Tak. Licz ja się chowam, ale nie podglądaj, bo cię zbiję
-Haha dobrze-śmiałem się jak głupi. Słodko brzmiało to w jej
ustach. – Raz, dwa, trzy, cztery, pięć …
Harry
Wziąłem agę do mojego pokoju. Usiadłem na łóżku i chwyciłem
jej dłoń. Spojrzałem głęboko w oczy. Zobaczyłem ten żal do mnie. Musiałem to
naprawić. Pocałowałem ją, co najlepsze, ona odwzajemniła go. Byłem taki
szczęśliwy.
-Wybaczysz?-szepnąłem jej na ucho, gdy się od siebie
odkleiliśmy
-Zrobiłem to już 6 i pół roku temu głuptasie
-Nie wiesz jak się cieszę- w tej chili poczułem się taki
męski. Miałem u boku wymarzoną kobietę i owoc naszej miłości. Co prawda,
przeżyliśmy bardzo długi odpoczynek od siebie, ale teraz jestem pewien, że
kocham ją na życie…
Rok później*
Perspektywa Agi
Z Harrym jesteśmy 2 miesiące po ślubie. Niestety nie jest tak
kolorowo. Ciągle się kłócimy, to znaczy on co chwilę wybucha o byle co. Stałam
po drzwiami i wysłuchiwałam się w słowa Harrego. Kolejny raz byłam raniona jego
słowami. Wziął zdjęcie w rękę i chciał je stłuc. Dla mnie czas się wtedy
zatrzymał. Przed oczami przeleciało mi wszystko. Gdy byłam mała moi rodzice też
się tak cały czas kłócili. Tata nie miał dla mnie czasu, dla mamy też.
Siedziała ona całymi dniami w sypialni płacząc całymi dniami. Ja się
wszystkiemu przyglądałam. Pewnego dnia ojciec się wyprowadził. Zostałam z mamą,
która z czasem była coraz chudsza, aż w końcu zmarła. Wtedy zostałam z tatą,
który nie miał czasu. Bolało to bardzo. Nie chciałam, by Darcy przeżywała coś
podobnego.
Czas znowu ruszył. Z jego dłoni wzięłam zdjęcie i przytuliłam
go. Pogodziliśmy my się. W futrynie stała zapłakana Darcy razem uśmiechnęliśmy
się do niej i od tego czasu jest wszystko w porządku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz